Archiwum

Archiwum kategorii ‘Przemyślenia i obserwacje’

Bieda

7 grudzień 2009 Adalbertus Dodaj komentarz

Zapewne każdy słyszał powiedzenie “biednemu zawsze wiatr w oczy”.
I niestety jest to prawda.

Pieniądze to nie wszystko i szczęścia one nie dają, ale gdy ich nie ma, ciężko o to szczęście…

Ponieważ pieniądze to leki dla kochanej osoby, to odpowiednie ciuchy i jedzenie dla bliskich, aby nie chorowali, to dostęp do wiedzy, która pomoże poznać ten świat i nieraz przeżyć.

To także relaks, bez którego z ciągłego dużego stresu mogą wychynąć poważne problemy psychiczne. To wiele innych rzeczy, bez których życie zamienia się w prymitywna egzystencję i walkę o następny dzień jak z opowieści o ludziach pierwotnych…

Są różne stopnie biedy, ale tutaj poruszę taki, o którym się za często nie słyszy dopóki nie dojdzie do tragedii.
Nie piszę tutaj o bezdomnych bo ich straszna i dramatyczna sytuacja jest znana chyba każdemu człowiekowi z wyobraźnią.

Bieda o której piszę to stan niepewności i zawieszenia pomiędzy nieprzyjemną i okrutną prawdą a iluzją, którą łatwo złamać. Iluzją, że wszystko jest w porządku, dopóki nie skończą się pieniądze na karcie, a wszystkie dochody będę szły na rachunki…
Są ludzie, zazwyczaj bez problemów finansowych, którzy uważają, że “biedni są biedni bo są niezaradni. I dobrze im tak”-taka mała dygresja: a co jest bardziej szlachetne, Wy którzy tak mówicie? Pomoc takiemu niezaradnemu i zrobienie z niego zaradnego, czy skazanie go na zagładę i patrzenie jak ktoś znika…? HĘ?
Ale w takim twierdzeniu jest mnóstwo ślepoty i głupoty… Przeważnie taki “sędzia” nie zapyta się tych biednych na podstawie których wysnuł taki “wniosek” o to jak faktycznie było. Nie zapyta bo wyszłoby, że zmarnował dwa dni na wymyślenie bzdury. A tak zawsze dopnie się do tego całego wężyka “wszystkomających i wszystkowiedzących mędrców” i może z tego tytułu mu coś skapnie…

Aby stać się biednym nie trzeba być osobą niezaradną i w ogóle nieprzystosowaną społecznie.
Wystarczy, że kilka nieprzyjemnych okoliczności wystąpi jedna po drugiej… I że wtedy nikogo przy nas nie będzie. I już jesteśmy biedni. I żyjemy od wypłaty do wypłaty, a kolejna choroba, kolejne książki do szkoły, nowe buty bo stare się zdarły to tylko kolejne gwoździe do finansowej trumny rodziny. Naprawdę nie trzeba cudu, aby kredyty rosły w oszołamiającym tempie i zbliżały się do przekroczenia wartości posiadanego majątku. Wystarczy po prostu samo życie plus mnóstwo chorób i nieszczęść.

A rodziny, które tak żyją nie występują tylko na kartach bezpiecznych książek, które zawsze jakby co można odstawić na półkę. Nie. takie rodziny są za ścianami, na przeciwko naszych drzwi, w domu obok… Tylko wolimy o tym nie myśleć bo po co sobie psuć dzień i ulubiony serial w telewizji.

A z czym się takie rodziny zmagają? Tak jak pisałem wyżej.
Pieniądze mają starannie wyliczone a i tak kupując wszystko co najtańsze i korzystając z darów “Caritasu” czy czegoś innego brakuje im pieniędzy i muszą brać kredyt. A dorosłe dzieci? Jeśli są to mogą pracować. A co jeśli nie mogą? A co jeśli nie mogą wykonywać każdej pracy ze względów zdrowotnych. A co jeśli długi zaciągnięte dawno temu są i tak poza zasięgiem tych dzieci, które musiałyby nie chorując i nic nie kupując pracować przez np. 10-15 lat? A co jeśli rodziny, kiedy brała kredyt nie było stać na ubezpieczenie i w przypadku śmierci rodziców dzieci mają start na wielkim minusie…
Tak, takie rodziny istnieją, zapewniam Was. I często godność powstrzymuje ich od wyjścia i żebrania. Wychodzą tylko wtedy gdy nie ma co do garnka włożyć i to tylko nocami, cicho i nieśmiało prosząc “możnowładców” o kromkę chleba.

Bieda to brak pieniędzy na lepsze jedzenie, na lepsze środki higieniczne. To brak pieniędzy na podstawową odzież-nawet na zwykłe majtki, na wykształcenie, na hobby, na wyjście z przyjaciółmi, na wszystko inne co nie jest opłatami, najtańszym żarciem z hipermarketu i niezbędnymi lekarstwami.

Bieda to też mnóstwo ciągłego wielkiego stresu związanego z troską o przyszły dzień o następne dni i lata. To ciągła troska o zdrowie swoje i bliskich, bo co będzie jak nie będzie nas stać na leki? To ciągły strach dzieci przed zaakceptowaniem w świecie tych, “którzy mają”. To niezaakceptowanie dzieci w szkole i na podwórku i ich trauma z tego powodu. To brak pieniędzy na właściwą i pełną edukację. Brak pieniędzy na lepsze książki. A ostatnio w artykułach profesorowie piszą, że studenci przychodzą studiować nieprzygotowani, nieobeznani z tematami- a co jeśli są tak biedni, że nie stać ich na kupienie podręczników przed studiami i zapoznanie się z tematem, a jednocześnie są tak “bogaci”, że nie dostaną wsparcia?
Bieda to także kłótnie w rodzinie i przez to złe warunki bytowe, które negatywnie wpływają na wszystkich jej członków. A jeśli człowiek wiecznie żyjący w dużym stresie i strachu będzie uczestniczył w “normalnym” życiu społecznym jak np. szkoła czy praca to z automatu wypadnie najgorzej i zostanie oceniony i zaszufladkowany bez zrozumienia…

Dlatego starajmy się patrzeć i WIDZIEĆ. Starajmy się słuchać i SŁYSZEĆ.
Starajmy się ROZUMIEĆ.

Pomoc ubogim, powinna przestać być modnym kaprysem “gwiazd” i “biznesmenów”, kreującym wizerunek dobrego i rozumiejącego… Powinna stać się popularnym zwyczajem wśród tych, których ŻYCIE oszczędziło i pozwoliło się sobą cieszyć. A jeśli do kogoś taki argument nie przemawia to niech potraktuje ta pomoc biednym jako, co ważne BEZINTERESOWNĄ inwestycję w ludzkość, a brak pomocy jako stratę potencjału-kapitału.

Tekst powstał bo to sama prawda, którą warto się podzielić. A do tego czas jest odpowiedni, bo idą święta, a niektórzy nie mają czego i za co świętować…

Religie i moje zdanie na ich temat

7 grudzień 2009 Adalbertus 1 comment

Poniższy tekst, tylko dla osób sceptycznie nastawionych do religii oraz dla tych, którzy są “pewni swego” i nic, ale to nic nie jest w stanie zniszczyć ich poukładanego świata.
Moją intencją nie jest atakowanie wierzących, tylko napisanie tego co JA myślę…
Ale tekst zawiera rzeczy, które w pewnych umysłach przechodzących fazy stabilizacji mogą wywołać wstrząs.

Po prostu czułbym się podle nie umieszczając takiego ostrzeżenia i ewentualnie przyczyniając się do czyjegoś załamania…

Dobra, koniec ostrzeżeń zdrowotnych. Kto chce niech czyta ;) Czytaj dalej…

Rozrywka

7 grudzień 2009 Adalbertus Dodaj komentarz

Jakieś kilka miesięcy temu myślałem sobie o rozrywce. Szeroko pojętej.
I oczywiście doszedłem do pewnych wniosków.

Żyjemy na świecie pełnym różnych grup, ideologii, obowiązków…
I jeśli nie wyczuje się równowagi to można “wpaść jak śliwka w kompot” i stać się pracoholikiem, fanatykiem religijnym, zwykłym jebn***** schizem…
I tutaj potrzebna jest właśnie rozrywka-dla równowagi.
Powinna ona być lekka, przyjemna i nieszkodliwa. Ale pozwalająca oderwać się od codziennej schizmy.
A wiecie, że są ludzie którzy zapomnieli o rozrywce i o jej celu?
Zapomnieli o beztrosce dziecinnych zabaw.
I nie rozumieją oni co to jest ta cała rozrywka, do czego ona służy… Przecież to jest takie nieproduktywne i bezsensowne. I tutaj się mylą.
Szybciej wysiądzie mózg, który ciągle chłonie i chłonie i produkuje i produkuje niż ten co trochę chłonie, produkuje i odpoczywa.

Ponieważ po pierwsze nie dajmy się zwariować “planom dwudziestoletnim”, wyrobionej normie, produktywności, kreatywności, karierze… A dalej to jakoś pójdzie z naszą rozsądną acz nie szaloną pomocą. Ważne by nie dać się omotać szalonym grupkom poje… głupich ludzi.

I dla ścisłości, rozumiem, że są osoby żyjące w skrajnie ekstremalnych warunkach bytowych. W ciągłym strachu o następny dzień. I ciężko im mówić by się wyluzowały. Chociaż dobry relaks pozwoliłby im sobie “naładować akumulatory”. Ale moim zdaniem to ci, którzy nie muszą się o nic martwić powinni ze zwykłej przyzwoitości pomóc tym, którzy mają gorzej-i to często nie ze swojej winy…

Równowaga w życiu jest bardzo potrzebna- praktycznie w każdej jego części.

Władca i sługa

5 październik 2009 Adalbertus Dodaj komentarz

Tak sobie myślę nad tematem władzy. I dochodzę do wniosku, że nie da się być dobrym władcą nie będąc zarazem sługą…
Każdy sumienny i dobry sługa ma zadatki na dobrego władcę.

Jednakże człowiek ma zdolność psucia wszystkiego i wygląda na to, że ta pierwotna i czysta jak mi się zdaje idea władcy-sługi już dawno została zepsuta…

Bogactwo

5 październik 2009 Adalbertus Dodaj komentarz

Bogactwo. To takie związane z walutą i różnymi gadżetami ze sklepów. Któż o nim nie marzy? Jest ktoś taki? Pewnie trochę takich ludzi jest, tylko są najmniej widoczni bo nie biorą udziału w wielkim wyścigu szalonych małp Ale wróćmy do tematu…

Tak sobie myślę, że bogactwo “walutowo-gadżetowe” to tylko jedno z możliwych bogactw. Można też wyselekcjonować bogactwo “godnościowe”.
Często ludzie posiadający bogactwa “walutowo-gadżetowe”, używają ich by zamaskować braki w swojej ogólnie pojętej godności. I potrzebują tych wszystkich luksusów aby nie czuć się takim no…pustym.
Z kolei ludzie biedni materialnie, ale posiadający godność, czują się dzięki niej bardziej ludzcy i prawdziwie bogaci…

Niestety mam wrażenie, że ludzi podwójnie bogatych (w kasę i godność) oraz tych, którzy mają tylko godność i potrafią ją zachować, jest coraz mniej…

I jeszcze jedno. Mówi się, że wielka bieda lub wielkie bogactwo może odebrać godność, ale uważam, że godność się ma lub nie i jeśli na to nie pozwolisz nic ci jej nie odbierze- nawet jak będziesz stał w kolejce po chleb w punkcie pomocy najbiedniejszym, lub gdy będziesz na szczycie gdzie dla wszystkich liczą się tylko kolejne zera na kontach. Chyba jest to kwestia woli walki-aby wygrać nie wolno się poddać.
I nie zapominajmy, że tym co chce człowiekowi odebrać jego godność jest w 99,9% przypadków inny człowiek – czasem choroby i kataklizmy no i my sami(tak tak, niektórzy zrzekają się swojej godności dobrowolnie i bez walki).

Ktoś kiedyś stwierdził (i ja się z nim zgadzam), że wyznacznikiem rozwoju cywilizacji jest podejście do najsłabszych. I tu dodam, że Ci, którzy traktują tych najsłabszych z poszanowaniem ich godności mogą mówić o sobie, że są rozwinięci . A ci, którzy słabszych nie szanują…cóż, jeszcze daleka droga przed nimi  ;) .

Klocki Cobi zestaw 23113 “Wóz bojowy”

24 wrzesień 2009 Adalbertus 2 komentarzy

Nie samym Lego człowiek żyje…

Przecież jeszcze jest tyle rzeczy, no i między innymi klocki Cobi…

Klocki Cobi są produkowane w Polsce a dokładniej w Mielcu (zobacz też Euro-park) w województwie podkarpackim.

Dawniej klocki tej firmy pozostawiały dużo do życzenia. I na pewno nie były realną konkurencją dla Lego, które jest światowym liderem w tej branży.
Na szczęście kilka lat temu się to zmieniło i klocki Cobi są od tamtego czasu gotowe do pojedynku z duńskim Lego ;)

Wczoraj nabyłem (24,90 zł w hipermarkecie Real) znakomity zestaw Cobi z ich nowej serii “Rzymianie i Barbarzyńcy“. Opis serii ze strony producenta:

“Kolekcja ta składa się z 15 zestawów o różnej wielkości opakowań – począwszy od najmniejszych zawierających figurki starożytnych żołnierzy do największych składających się aż z 1000 klocków. Rzymianie i Barbarzyńcy to opowieść o bitwach i podbojach nowych terytoriów. Wśród dostępnych wzorów nie zabraknie zestawów z modelami antycznych maszyn oblężniczych, rydwanów, katapult, wież oblężniczych, galer rzymskich. Największy zestaw to gród barbarzyński z mostem zwodzonym i wieżami obronnymi.  Kolekcja Rzymianie i Barbarzyńcy jest stworzona na bazie klocków o fakturze drewna, zawiera też wiele autentycznych starożytnych zdobień.”
COBI.PL

Zestaw, który ja kupiłem to nr. 23113 – “Wóz bojowy“. Wykonany jest bardzo starannie z dbałością o najmniejsze szczegóły.
Klocki pasują do siebie idealnie. Dołączone figurki barbarzyńcy oraz konia również przedstawiają się znakomicie. Projekt konia od Cobi podoba mi się bardziej niż konie z Lego.
Z kolei figurka człowieka ma fajnie wystający nos, nie taki jakiś płaski jak w Lego ;) ;P

Cieszy duża liczba akcesoriów dołączonych do ludzika. Jest ich pięć: cztery bronie oraz hełm. W Lego są bardziej skąpi pod tym względem ;P

I jeszcze jedna rzecz, która mi się bardzo w klockach Cobi podoba. Informacja na pudełku mówiąca o ilości klocków, figurek i dodatków. Po prostu brakuje mi tego w Lego.

Wady? Nie dopatrzyłem się żadnych. Ale żeby nie było różowo, muszę napisać o kiepskiej jakości dłoniach w niektórych ludzikach. Lubią pękać, nawet gdy wsadzamy w nie akcesoria do tych ludzików dołączone. Nie jest tak, że pękają wszystkie. Po prostu jest to zjawisko losowe. Muszą jeszcze popracować nad tymi łapkami ;) Ludka z tego zestawu sprawdziłem wkładając mu w dłonie jego własne akcesoria, później kilka z Lego a na końcu z Brick Arms. Dłonie test przeszły pozytywnie ;)
Jako nie wadę, ale rzecz do rozważenia można wymienić pudełka, które są zamykane zwyczajnie i klejone taśmą. Tutaj lepiej robi to Lego.

I żeby nie było, że nie lubię klocków Lego ;) Krytykuję je tak jak chyba wszystko ;) ale nie zamierzam ich wyrzucać. Powiem nawet więcej, jeśli będę mógł dalej będę je kupował- nawet małe używane zestawy, ponieważ mam do nich sentyment; w końcu były to moje pierwsze klocki ;)

Zamieszczam krótką zrobioną na szybko wideo prezentację tego zestawu i kilka zdjęć.

Serie klocków Cobi

Poniżej pozwoliłem sobie (a co?! ;) ) napisać trochę o klockach. Tak ogólnie o Cobi i Lego. Kto ma za dużo czasu, może czytać ;)

Czytaj dalej…

Eksperymenty

30 czerwiec 2009 Adalbertus Dodaj komentarz

Eksperyment 1:
Niedawno założyłem swój miniblog na Blipie.
Po co? Aby mieć miejsce gdzie będę mógł publikować rzeczy, które raczej nie nadają się na pełnoprawny wpis tutaj ;) Czyli, różne informacje nie koniecznie związane z tematyką tego bloga.
Myślę, że taki miniblog to fajne miejsce do polecania muzyki, filmów, książek… itp.
Bowiem każdy patrzy na świat inaczej, każdy inaczej odbiera takie rzeczy i nie widzę za bardzo sensu w robieniu dużych artykułów tutaj na temat tego co lubię lub czego nie trawię.
Ale jednak czasami mimo wszystko chcemy się podzielić z kimś np. jakimś fajnym albumem, ale nie nachalnie, tylko tak delikatnie bez narzucania.
I myślę że taki miniblog i jego forma krótkich wpisów, gdzie rotacja jest bardzo duża (łatwiej sklecić dwa zdania niż 20 ;) ) jest do tego najlepszy.

Taki miniblog  jest też moim zdaniem bardziej osobisty niż “duży blog”, gdzie pisze się nieraz jeden tekst na kilka tygodni bądź miesięcy, doszlifowując go tak, aby był jak najlepszy. A miniblog to takie jakby “raporty z frontu”, świeże przemyślenia, informacje o aktualnej sytuacji- tak jak pisałem wcześniej łatwiej jest napisać krótki komunikat niż duży tekst. Oczywiście, później można takie mini wpisy uzupełnić większym artykułem na towarzyszącym blogu, jednak wymaga to trochę czasu.
Blip pozwala od razu pokazać to co mamy w głowie i nikt nie będzie miał pretensji, że prowadzimy “duży blog” tylko po to by tam sobie spamować ;)
Jednak zobaczę co czas pokaże i czy faktycznie taka mini forma całkiem mi podejdzie ;)
Mój blip. (Od 3 września 2009 usunięty. Mój “mini” blog funkcjonuje teraz w serwisie My Opera, gdzie zostały przeniesione stare wpisy z Blipa. Po prostu mini forma wpisów w usłudze Blip była dla mnie chyba zbyt mini ;) )

Eksperyment 2:
Raczej nie wiążę z nim żadnych dużych planów ani nadziei, po prostu chciałem się pobawić pewną usługą ;)
Mowa tutaj o Vimeo Group, czyli mini forum dyskusyjne z możliwością publikowania w jego ramach filmów wideo i innych plików związanych z tematyką grupy.
Grupa jest tutaj i jak ktoś chce może do niej dołączyć- konieczna jest rejestracja w serwisie Vimeo, do wyboru jest konto darmowe lub płatne. Można się pochwalić zrobionymi przez siebie filmami i zebrać wiele cennych rad i pochwał ;) od użytkowników, ale to raczej nie teraz (i nie wiem czy kiedykolwiek ;P ) ponieważ na razie do grupy należę jedynie ja ;)

Robi się coraz cieplej więc życzę udanych wakacji ;)

Dziel się wiedzą

7 czerwiec 2009 Adalbertus 1 comment

Nikt nie urodził z biblioteką w głowie, dlatego aby się czegoś dowiedzieć człowiek musi szukać informacji.

Internet jest wspaniałym narzędziem umożliwiającym wyszukiwanie informacji oraz ich łatwe publikowanie i o ile (chyba)każdy kto ma Internet różne informacje w nim wyszukuje to o tyle nie każdy się za jego pośrednictwem swoją wiedzą dzieli.  Powodów jest wiele: od “a bo jaki ze mnie tam ekspert”  przez “nie chce mi się” do “i tak nikomu się to nie przyda” itp. itd.

Jednak jest mnóstwo ludzi poszukujących codziennie różnych informacji, często na  bardzo niszowe tematy. I co? Ciężko coś znaleźć. Albo jest coś, ale w obcym języku, albo coś co nie wyczerpuje tematu, albo kiepskiej jakości…

Wiesz coś? Myślisz, że komuś ta wiedza również byłaby pomocna? Załóż więc bloga i edukuj innych a przy okazji sam też się czegoś możesz nauczyć. I nie martw się, że masz pewne braki w umiejętnościach czy tam inne kompleksy. Z czasem wszystko się doszlifuje, każdy kiedyś zaczynał. Że takich jak ty jest już tysiące? I co z tego?  To nie są żadne zawody. Możesz być kolejny i znakomicie wpasować się w istniejącą społeczność “nauczycieli”. Ktoś napisze tekst na jakiś temat, ale pominie kilka kwestii, więc ty piszesz podobny lecz uzupełniając go o te braki. Taka praca zespołowa w wielkim dziele edukacji ;) Wzajemne uzupełnianie się.

Do tego ile teraz jest środków. Tekst, zdjęcia, wideo, dźwięk… Normalnie raj edukacyjny ;)

Boisz się agresywnych komentarzy pisanych przez życiowych frustratów? Uruchom moderację i sam akceptuj tylko te wypowiedzi, które są pozbawione negatywnego ładunku. Pamiętaj że agresywna wypowiedź, a konstruktywna krytyka z rzeczowymi argumentami i przyjaznymi radami to dwie różne rzeczy, pierwsza ma na celu zranienie Ciebie, druga niesie pomoc. Więc filtruj rozsądnie i korzystaj z mądrych przyjaznych rad jeśli mogą Ci w czymś pomóc.

Myślisz też może, że nie starczy Ci chęci do ciągłego pisania? Ależ nikt nie wymaga od Ciebie abyś regularnie wypuszczał teksty! To nie praca w gazecie ;)  Masz pomysł to piszesz, i już. Jak nie masz weny to wystarczy tylko abyś się systematycznie logował do swoich usług aby Ci nie skasowali kont ;)
Oczywiście są też serwisy wymagające publikowania materiałów chociaż raz na jakiś czas albo zamkną Ci konto, więc jeśli nie chcesz czytać regulaminów(czasem w obcym języku) i szukać w nich informacji o tych sprawach możesz dla bezpieczeństwa strzelić taką jedną notkę “zapchajdziurę” :) raz na miesiąc i spokój. Naprawdę warto nawet trzymać bloga tylko z kilkoma wpisami, które są ciekawe i przydatne, ponieważ ludzie będą z tego korzystać- nie raz trafiałem w Internecie na strony których celem było przedstawienie tylko jednego artykułu na jakiś temat, i takie strony cieszą się często dużą popularnością na różnych forach tematycznych gdzie ludzie wymieniają się adresem do takiej stronki aby inni też skorzystali z zamieszczonej tam wiedzy.

Tak więc, palce i głowa w ruch i do dzieła ;)

(W komentarzach możecie swobodnie zamieszczać adresy do swoich edukacyjnych blogów itp. ;) )

Człowiek jest dziwny.

14 maj 2007 Adalbertus 1 comment

Wiadomo, że człowiek jest dziwny i to pod wieloma względami. Ale teraz poruszam sprawę człowieka i tego czego człowiek nie może zrozumieć.

Jak powszechnie wiadomo człowiek to małpa po ewolucji plus umysł(dusza, zdolność pojmowania czy jak to zwał), który teoretycznie powinien pomagać nam w zrozumieniu tego świata.
Ale często to małpa bierze górę nad umysłem.

Jeśli człowiek czegoś/kogoś nie rozumie to od razu bez zastanowienia to niszczy. Nie rozumie działania jakiejś rzeczy to ją porzuca lub niszczy. Jeśli nie rozumie jakiegoś człowieka to go porzuca lub niszczy…

Ale dlaczego? Czy to przez strach, że nieznane może go skrzywdzić? Czy może przez głupotę, bo nie chce nawet spróbować czegoś zrozumieć?

Przecież po to jest umysł, aby ta małpa nie była taką zwykłą małpą-tylko czemu ten umysł nie zawsze działa?

Oczywiście nie mówię tu o wszystkich ludziach, bo są też tacy, którzy chcą coś zrozumieć. I dobrze bo inaczej już dawno wszyscy byśmy się nawzajem iskali.

Szaleństwo i normalność na tym świecie.

Nasz świat jest dziwny. No świat może jest jako taki, ale społeczeństwo tego świata na pewno jest dziwne.

Prosty przykład absurdalności społeczeństwa:
Jeśli chcemy być postrzegani przez innych jako normalni to musimy stać się stu procentowymi świrami aby dorównać szaleństwem grupie.

Jeśli chcemy pozostać normalni, czyli nie skażeni przez żadne poglądy grup to automatycznie stajemy się w ich oczach wariatami i dziwakami.

To jest cholernie dziwne.

A teraz dziwny wniosek: Aby być normalnym trzeba zostać szaleńcem. Czyli droga do normalności wiedzie przez szaleństwo.

Brońmy naszego języka!

Ostatnio można zauważyć dziwny “BUM” na naukę języków. Już małe dzieci uczy się mówić po angielsku!
Wszędzie jest wyścig na to, kto zna więcej języków.
W środkach masowego przekazu używa się anglojęzycznych zwrotów.
W Internecie dużo Polaków komunikuje się za pomocą angielskiego slangu. Niejeden młody Polak pisze poprawniej po angielsku niż po Polsku!

Chyba coś jest nie tak.

Jedynym sposobem na naprawienie tego stanu rzeczy jest “wrócenie do naszego języka”.
Do angielskiego i innych obcych nam języków” odwróćmy się plecami i zignorujmy je”.
Nie mówię o tym by całkiem przestać się uczyć obcych języków.
Jeśli chcemy sie go nauczyć bo np. mamy taki “kaprys” to w porządku.

Ale nikt (w tym społeczeństwo, moda, rodzice, nauczyciele, znajomi, pracodawcy, firmy itd. itp.) nie może nas do tego zmuszać.

Mamy swój język więc go używajmy i nie wstydźmy się tego, że nie znamy jakiegoś języka- mamy w końcu SWÓJ i to nim powinniśmy się perfekcyjnie porozumiewać!

Korzystam z anglojęzycznych (angielskiego uczyłem się w szkole) usług od Google (Blogger.com i Google Pages) ale tylko dlatego bo w Polsce nie ma usług na podobnym poziomie i do tego za darmo. Ale na blogu i na stronie piszę po polsku, a nie tak jak niektórzy Polacy na Blogger.com (lub na innych serwisach) którzy piszą wszystko po angielsku…

A tak w ogóle to jestem za tym żeby był jeden wspólny język jak np. Esperanto.
Zobacz też: Esperanto.pl.

Krótko o współczuciu.

30 kwiecień 2007 Adalbertus 1 comment

Współczucie- co to właściwie jest? Wikipedia podaje nawet definicje.

Ale zostawmy Wikipedię i zabierzmy się za osobną analizę.

Współczucie, czyli współodczuwanie.

Bardzo często współczucie ma więcej wspólnego z wywyższaniem się nad innymi niż z faktycznym stanem współodczuwania cierpienia drugiego człowieka.

A buddyzm o współczuciu mówi:

“…Oby cierpienie wszystkich istot obudziło w nas wszechogarniające współczucie.
Wszechogarniające współczucie pojawia się bez przeszkód,
jednocześnie ukazuje się jego naga, pusta natura.
Obyśmy nieprzerwanie, dzień i noc praktykowali doskonałą drogę
bezbłędnego zjednoczenia pustości i współczucia…”

Mówiąc komuś kto np. stracił dom w pożarze: “Współczuję Ci” – to czy w tych słowach naprawdę kryje się współodczuwanie bólu innego człowieka. Czy jest to tylko zbitka pustych słów, powiedzianych po to aby zaskarbić sobie czyjeś względy?

Albo jak ktoś jest chory lub ma jakąś ułomność to mówi się mu często: “Współczuję Ci”, ale to też często nie ma nic wspólnego z współodczuwaniem. To brzmi raczej jak: “Współczuję Ci, Ty malutka słabiutka i nieporadna istotko. Jesteś tak nieporadnym stworzeniem że potrzebujesz naszej ciągłej opieki bo gotów jesteś sobie jakąś krzywdę jeszcze zrobić. Ale na szczęście masz nas, istoty idealne, które zawsze Ci pomogą bo są od Ciebie mądrzejsze i lepsze…”
Więc nie powinno nas dziwić jeśli ktoś np. niepełnosprawny dostanie napadu szału gdy ktoś tak obłudny będzie się przy nim wywyższał.

Każdy człowiek ma jakieś poczucie godności i swój honor. I wątpię czy ktokolwiek chciałby być zniżony przez innego człowieka (a przecież wszyscy ludzie są równi…) do poziomu mrówki a nawet niżej.

Czyli wynika z tej analizy jedno. Że aby współczuć, trzeba naprawdę postarać się odczuć to co mogą czuć inni. Aby to zrobić trzeba się z kimś naprawdę energetycznie zjednoczyć.
Czasem warto powiedzieć: “Staram się zrozumieć Twoje nieszczęście aby móc je odczuć choć po części tak jak Ty je czujesz”. Lepsze to niż nieprawdziwe, obłudne i ohydne: “Współczuję Ci”.

Konkurs na…inteligencję??

12 marzec 2007 Adalbertus 1 comment

Inteligencja (od łac. intelligentia, zdolność pojmowania, bystrość)- Wolna encyklopedia “Wikipedia” podaje różne definicje odnoszące się do różnych rodzajów inteligencji.

Czym by ta inteligencja nie była to w społeczeństwie dostrzega się prawdziwe wojny o to kto jest bardziej bystry…
Czasem takie wojny są śmieszne, ale w większości przypadków są one po prostu żenujące i dają dużo do myślenia.

Ostatnio na jakimś portalu w komentarzach do jakiegoś artykułu wyczytałem, że pewien bardzo wykształcony młody człowiek jest inteligentniejszy od: “dolnej warstwy społecznej”. I to tylko dlatego bo słucha metalu i muzyki klasycznej.
Tak w ogóle to twierdził on, że ludzie inteligentni słuchają metalu i muzyki klasycznej bo tylko oni są w stanie tą muzykę zrozumieć. Według tego człowieka “dolne warstwy społeczne” są przystosowane tylko do słuchania popu i techno bo potrafią oni zrozumieć tylko proste rytmy.

Uśmiałem się czytając tą wypowiedź…
Ale zostawmy już tego “bardzo mądrego” człowieka w spokoju- zresztą dostał on lekcję od innych czytelników tamtego portalu ;)

Wszędzie możemy dostrzec wyścigi na inteligencję. W telewizji robi się nawet jakieś testy na IQ. Jeśli chcemy komuś powiedzieć komplement często mówimy, że ten ktoś jest inteligentny.
A teraz najlepsze. Wystarczy wejść na dowolny serwis randkowo-matrymonialny i zobaczyć jakich partnerów/partnerek poszukują ludzie. Wśród wszystkich cech fizycznych jak “piękne głębokie oczy” i innych takich, często jest wymieniana inteligencja. Czyli co? Taki partner ma mieć w domu dwie szafy pełne książek i cała ścianę w dyplomach?

O właśnie. Dyplomy. Przecież teraz jest istny szał na studia, które mają z każdego (nawet bardzo opornego) zrobić super bystrego geniusza. Całe młode pokolenia z wiosek jadą do miast aby zdobyć wiedzę i… inteligencję? Rodziny takich studentów zapożyczają się i często gdy dziecko kończy studia i wraca do domu, zaczyna się długoletni okres odbudowy rodzinnego budżetu. Ale przecież warto, przynajmniej będzie się inteligencją a nie zwykłym chłopstwem…
W miastach jest podobnie, żeby nie było że to tylko wsie są tak napalone na dyplomy i inteligencję ;)

Ale moment, czy ta szkoła faktycznie zrobi z Ciebie mądrego człowieka? A guzik. Jeśli jesteś pełen chęci do robienia różnych rzeczy to szkoła nie jest Ci potrzebna. Sam sobie kupisz książki i potrzebny sprzęt i zaczniesz samemu zgłębiać wiedzę. Ale nie dostaniesz dyplomu. Właśnie. Dyplomu nie będzie i dupa zbita. Ale po co ci ten dyplom? Jeśli faktycznie lubisz coś robić i umiesz coś robić to każdy to dostrzeże i nie musisz mieć dyplomu. Po co marnować kilka lat na imprezy, ściąganie i kombinowanie? Zresztą studia nie zrobią nikogo mądrzejszym, dadzą jedynie wiedzę.
I właśnie, chyba zbyt często wiedza jest mylona z mądrością. Mądrość jest jedna-życiowa, i zdobywa się ją zbierając doświadczenia. Każdy jest mądry ale każdy ma tą mądrość inną bo miał różne doświadczenia. Z kolei wiedza jest ta sama. W szkole wszyscy (przeważnie) uczą się z tych samych książek więc będą wiedzieć to samo. Różnić się będą jedynie lukami w tej wiedzy- ten kto więcej imprezował będzie miał tych luk więcej ;) .

Zmieńmy realia ze studenckich na jakieś inne…

Dzieci. Oj, tam to dopiero jest wyścig na bystrość. Już w podstawówkach biorą udział w różnych olimpiadach. Rodzice pchają je do teleturniejów aby pokazać, że ich Piotruś jest bardziej inteligentniejszy od Michałka z bloku obok… Żenujące prawda? Ale tak jest.

W piaskownicy dzieci robią sobie różne złośliwości. Ten kto nie odpowie na taką złośliwość dość szybko, zostanie uznany za niedorozwoja… Smutne, żałosne i żenujące że to już u dzieci występuje. Fajnie, jeśli takie złośliwe dziecko z biegiem lat zmądrzeje, ale jeśli nie? Jeśli nie to spotkamy go później w urzędzie lub w jakiejś firmie. I będzie taki człowiek biegał jak oszołom i próbował zaczepiać i wciągać w różne intrygi swoich kolegów i koleżanki, którzy wezmą go po prostu za…niedorozwoja :D
Czyli mamy tu doskonały przykład tego, że inteligencja jest względna.

A może bystrość zależy od rozwoju cywilizacji? Wielu ludzi sądziło i sądzi nadal, że ludność z tzw. trzeciego świata jest po prostu tępa i można z nich zrobić niewolników, prostytutki itd…
Przecież ludzie z takich regionów nie są głupsi ani nie mają ograniczonej możliwości pojmowania otaczającej ich rzeczywistości. Są tacy sami jak my! Jest to oczywiste, ale takie krzywdzące poglądy nadal funkcjonują w naszym świecie.
Że nie potrafią obsługiwać komputera czy innych ustrojstw? I dobrze! A po co im to? Są szczęśliwi bez tego. Zresztą jak ktoś z nich zechce się tego nauczyć to się tego nauczy! A czy w naszym społeczeństwie każdy potrafi obsługiwać wszystkie sprzęty? No jasne że nie. I dobrze. Przecież to nie może być żadnym wymogiem.

Wiedza nie może być na kimś wymuszana! Każdy umie to co jest mu potrzebne.

Uważam, że ta cała “inteligencja” jest zależna od różnych czynników. Duży wpływ na naszą bystrość ma środowisko w którym przebywamy. Nasze przyzwyczajenia. A największy wpływa na naszą bystrość mają nasze doświadczenia-czyli mądrość życiowa. Więc aby być bystrym trzeba po prostu żyć i obserwować otaczający nas świat-powoli i spokojnie-musimy znaleźć swoje tempo. Zresztą najbystrzejsi chyba są ludzie, którzy dawno już zostawili nasze społeczeństwo i zaszyli się gdzieś daleko w lesie w górach, gdzie zbudowali swoja własną pustelnię.

Piractwo- efekt bezmyślności…

5 marzec 2007 Adalbertus Dodaj komentarz

Piractwo-efekt bezmyślności.
Ostatnio dużo się mówi o piractwie. Więc postanowiłem wyrazić swoja opinię na ten temat. Często do piractwa dochodzi przez zwykłą pazerność, brak samodyscypliny i cierpliwości. Można to też skwitować określeniem, że do piractwa dochodzi przez głupotę. Bardzo często “piraci” tłumaczą się tym, że ceny oryginałów są za wysokie. Owszem ceny są wysokie ale często tylko na początku. I ktoś kto tak mówi chyba nawet nie szukał tańszych, lub nawet darmowych rozwiązań.
Piractwo można podzielić na: filmy i muzyka oraz programy i gry komputerowe.

No to idziemy po kolei. Filmy. Często gdy trafiają do sklepów kosztują nawet 100zł. Ale już po jakimś czasie ten sam film kupimy za 50zł, i jest też duża szansa że dany tytuł trafi do gazety za 9,99zł lub za 5zł a nawet za 3,50 zł. Więc piracenie w wypadku filmów jest naprawdę głupie.

Muzyka. Tutaj ceny jednego albumy mogą się utrzymywać kilka lat, zwłaszcza jeśli artysta jest popularny i “rozchwytywany” przez słuchaczy. Ale mało kto wydaje płyty z prędkością strusia pędziwiatra. Często jeden album od drugiego dzieli kilka lat. Więc mamy czas na uzbieranie potrzebnej kwoty i kupienie ulubionego albumu. Nie musimy mieć w domu całego stosu nagranych CD-R-ów żeby się chwalić przed znajomymi ile to mamy świetnych kawałków.
Zresztą tu się sprawdza powiedzenie że liczy się jakość a nie ilość.

A jeśli ktoś jest otwarty na nowe doświadczenia, to może spróbować słuchać muzyki która nie leci w radiu ani w telewizji.
Na jamendo.com możemy przesłuchać wiele świetnych albumów, a jak któryś nam się spodoba możemy go za darmo pobrać za pomocą klienta sieci Torrent.
Muzykę na jamendo słuchamy we wbudowanym w serwis odtwarzaczu który bardzo płynnie działa.
Do tego cały serwis jest po polsku.
Jeśli spodoba nam się jakiś album warto wspomóc takiego artystę jakąś kwotą (w EURO i USD).jest tam wiele naprawdę znakomitych albumów, które tylko czekaja na przesłuchanie ;) .

Programy. Tu jest chyba najwięcej możliwości aby nie płacić i nie piracić. Weźmy np. MSOffice i OpenOffice. Zamiast pirackiej kopii zainstalujmy darmowgo OpenOffica, który umożliwia zapis w formacie PDF, więc znika problem niekompatybilności między oboma pakietami biurowymi.
Następnie Nero. Jest on dołączany do nagrywarek, ale często spotyka się u ludzi rozszerzone pirackie wersje tego softu. Jego zamiennikiem może być darmowy CDBurnerXP Pro 3.

Często ludzie psioczą na drogiego Windowsa. A zainstalujcie sobie Linuksa. Po miesiącu (o ile tyle wytrwacie) inaczej popatrzycie na produkt znienawidzonego Microsoftu. Zresztą te 350 zł za wersję Home XP OEM to nie jest wcale dużo. Akurat w sam raz. A po co komu do domu Professionala? I tak nie wykorzysta wszystkich funkcji “korporacyjnych” tego OS-a.

Gry. Tutaj piractwo występuje szczególnie często wśród młodzieży (ale nie tylko ;) ). I po co to? Skoro gra po kilku miesiącach wyląduje w taniej serii za 20zł,albo w którymś z czasopism branżowych? Przecież gry na początku zawsze dużo kosztują. Ale później ceny szybko spadają.
Do tego wiele serwisów prowadzi giełdę używanych gier. Po co trzymać grę która już nas nie bawi, lepiej ją sprzedać i mieć kasę na nową produkcję.

Cierpliwość i brak pazerności popłaca.

A tutaj kilka adresów:

Filmy i Muzyka:
http://www.jamendo.com
http://music.download.com/
http://epremiery.pl/
http://www.playdvd.pl/ (nie aktualizowana)
http://jacky.republika.pl/ (nie aktualizowana)

Programy:
http://www.softpedia.com/
http://www.freewarefiles.com/
http://dobreprogramy.com/
http://sourceforge.net/

Czasopisma z pełnymi darmowymi wersjami programów:
http://www.chip.pl/
http://www.enter.pl/
http://mi.com.pl/
http://www.pcworld.pl/
http://www.pcformat.pl/
http://komputerswiat.pl/
http://www.ks-ekspert.pl/

Gry:
http://www.gram.pl/
http://www.cenega.pl/
http://www.superseller.pl/
http://www.kolekcjaklasyki.pl/
http://www.rc.gry-online.pl/
http://www.gram.pl/extraklasyka/
http://www.gram.pl/serie.asp
http://www.gram.pl/seria.asp?id=19
http://www.gram.pl/seria.asp?id=9
http://www.gram.pl/seria.asp?id=17

Czasopisma z pełnymi darmowymi wersjami gier:
http://play.redakcja.pl/
http://www.cdaction.com.pl/
http://ksgry.redakcja.pl/
http://click.pl/

Ogólne:
http://www.empik.com/ (sklep internetowy oferujący możliwość odbioru przesyłki w jednym z salonów bez opłat za przesyłkę.)