Facebook i podobne wbrew pozorom ograniczają wolność i niszczą osobowość!

Wpis ten będzie moją krótką opinią na temat serwisów społecznościowych.

Najpopularniejszy chyba obecnie serwis społecznościowy czyli facebook ma zastąpić pisanie blogów, prowadzenie stron prywatnych, sprowadzając do minimum własne tworzenie treści, bo nikt mi nie powie , że kliknięcie “Like it” to tworzenie czegoś.

Wszystkie strony Facebooka dodatkowo wyglądają identycznie, bez żadnych opcji personalizacji.

Zresztą od bardzo dawna wiadomo, że każdy człowiek ma jakieś zainteresowania i ja się pytam po co mi znać to co lubią moi znajomi a im to co lubię ja?

Że niby ludzie mają się dobierać na podstawie podobnych gustów? Dlaczego? Przecież to uczy, że “innymi” nie warto się interesować, co dosyć bardzo ogranicza horyzonty myślowe i może prowadzić do nietolerancji a w skrajnych przypadkach do agresji…

Po co mi wiedzieć, że Kamil lubi Simpsonów, a Klara lubi oglądać romanse. Zmiłujcie się, przecież jeśli mam w miarę działający mózg to wiem, że oni coś muszą lubić a czegoś nie! I nic mi do tego i nie chcę też by bombardowali mnie tym co lubią i podobnym bełkotem.
Całe to chwalenie się tym co się lubi i co się ma niemile przypomina, że społeczeństwo staje się coraz bardziej konsumpcyjne a mniej twórcze.

Oczywiście sam przez jakiś czas testowałem ten serwis i obserwowałem innych, więc moje opinie nie są oparte na domysłach, ale na faktach.

Do tego publikacja na tzw. tablicy jest chaotyczna, mało czytelna, a sama obsługa serwisu wymaga dość dużej ilości czasu, który można by poświecić na realne spotkanie się z lubianymi przez nas osobami.

Dawniej jakoś Facebooka i podobnych nie było a ludzie mieli znajomych i byli mniej dziwaczni niż są teraz.

Jedyną sensowną funkcją takich serwisów według mnie jest handel. Ale jak donoszą wiewiórki i ta bańka niedługo pęknie.
 Zwykła platforma reklamowa.
Tylko, o ile jestem w stanie zrozumieć potrzebę reklamowania produktu, zespołu muzycznego itp. to w ogóle nie rozumiem reklamowania się zwykłych ludzi. Po co? Nie wiem.

Kolejnym ograniczającym myślenie i osobowość tworem jest Twitter.
Wyraź to co myślisz na jakiś temat w 140 znakach.
Dosyć dzika idea, nadająca się jedynie jako zabawa w kółkach literackich.
Ale aby publikować coś takiego to jest niepojęte. Oczywiście poza reklamą. No, można tego używać jeszcze jako kanału technicznego swojej strony, aby informować o bieżących zmianach, awariach, bądź jako narzędzie dla korespondentów z agencji medialnych itp.

Ale takie serwisy dowodzą tego, jak bardzo nasze społeczeństwo staje się bezosobowe, szybkie, maszynowe, wręcz świat robotów.
Szybkie skanowanie krótkiej informacji, jeszcze krótszy komentarz, kliknięcie “Like it”, i “Follow” i kontakty międzyludzkie na dziś mamy z głowy i możemy zająć się rzeczą najważniejszą czyli wyścigiem szczurów, z którego i tak 99,9% wyjdzie na minusie, bo tak to jest zaplanowane.

Zresztą komu po jakimś czasie będzie się chciało śledzić czyjąś, czy podtrzymywać swoją publiczną aktywność, skoro ma mieć ona tak okrojoną i chaotyczną formę.

Kiedyś ludzie prowadzili swoje blogi i tzw. strony domowe i nawet jeśli były bardzo amatorsko wykonane to miały o wiele większa wartość niż to co mamy dziś.

Jak obserwuję, wielu ludzi -i to nie koniecznie tylko młodych- ma problemy ze sformułowaniem własnych myśli, odczuć, pragnień, ze zdefiniowaniem samych siebie.
Kim są, o czym myślą i dokąd chcą iść?
Sami nie wiedzą, bo jak mają wiedzieć w takim natłoku informacji i bodźców?
Przecież teraz każdy nowy filmowy hit jest tak nafaszerowany efektami i dynamiką, że nie wiadomo kto, co, gdzie i po co, ale to nie ważne bo to ma OSZAŁAMIAĆ, łooooooooooł!
Od jakiegoś czasu uczy się nas, że życie jest cudowne, wręcz tak niesamowite jak świąteczne reklamy Coca-Coli…
I, że z tego życia należy się cieszyć, cieszyć, cieszyć. I w żadnym wypadku nie myśleć, no chyba, że odrobinę nad pracą jaką mamy wykonać, aby dostać pensję, za którą być może uda się niektórym opłacić mieszkanie i inne podstawowe potrzeby.

Serwisy jak Facebook i Twitter mogą moim zdaniem służyć do reklamowania produktów, bądź do wysyłania błyskawicznych relacji dziennikarskich z jakiegoś wydarzenia.
A normalny człowiek, jeśli chce być w sieci powinien poświęcić trochę czasu na stworzenie swojego miejsca i spokojnie dzielić się tym co chce światu pokazać, bez pośpiechu, bez szaleństwa i bez tej całej głupawki i aury niesamowitości.
Nie wiem, czy tylko ja mam takie wrażenie, że za dużo w obecnym świecie dynamiki, efektów i szaleństwa, a za mało treści?
(Temat głębszy, wiem, ale na razie tyle. I tak jest to 10 razy więcej niż obecna, średnia długość publikowanych w Internecie myśli.)

Rzut okiem: Ultramarines: A Warhammer 40,000 Movie. (2010)

Tytułowy film to właściwie długometrażowa animacja komputerowa.
Akcja osadzona jest w świecie Warhammera, który został wykreowany na potrzeby figurkowej gry bitewnej. Później się to trochę rozrosło i tak zaczęły powstawać gry komputerowe, opowiadania, gadżety, a pewna grupa ludzi postanowiła stworzyć film animowany.

Zawsze się przyznaję, że nie lubię tego uniwersum, ale postaram się obiektywnie ocenić tę produkcję.

Tak więc nie jestem fanem tej bajki i nie znam wszystkich wymyślonych przez jej twórców realiów, zasad i innych takich. Ale są ludzie co to znają, kochają i niestety mówią oni, że w filmie są błędy “logiczne”. Szczegółowe dyskusje tego typu można znaleźć na wielu forach internetowych i serwisach filmowych, ja podam tylko jedno takie miejsce na stronie filmu w serwisie Filmweb.

Realiów więc oceniał nie będę, ponieważ się nie znam. Ale cała reszta się już nie wywinie ;)

Na początek modele i grafika. Modele wykonane są starannie i widać masę pracy. Graficznie i kolorystycznie też niczego sobie. Ale mam tutaj pewne wątpliwości. Prawie cała akcja osadzona jest w pustynno kamiennych klimatach. Nie wiem, czy to dlatego, że nie chciało im się robić bogatszych dekoracji, czy po prostu ktoś się uparł przy fabule i stwierdził, że pustynia musi być. Moim zdaniem, gdyby zamienić tą jałową pustynię np. na dżunglę z jakimiś budowlami, czy np. na zniszczone gigantyczne miasto animacja zyskała by walorów wizualnych.

Całość traci tez dużo z powodu małej dynamiki scen. Nawet jak jest strzelanina to taka jakaś drętwa i mało emocjonująca.
Widać, że twórcy mieli problem z ustaleniem jak Kosmiczni marines maja się poruszać. Są to duże chłopy w ciężkich zaawansowanych technologicznie zbrojach. Chłopaki tez są technologicznie zaawansowani bo przeszli genetyczny tuning. Jednak w grach poruszają się inaczej niż w tym filmie, bo bardziej jakoś tak sprawnie. A tutaj coś nie tak jest z tymi ich ruchami. Chodzą oni tak niby ciężko, a czasem ma się wrażenie jakby byli z puchu.

Głosy aktorów moim zdaniem są dobrane bardzo dobrze i nie mam im nic do zarzucenia. Wczuwają się w historię i są dosyć autentyczni -tak jak można być autentycznym grając w bajce z rogatymi demonami w roli głównej ;).

Dźwięki też dobrane poprawnie, chociaż mogłoby ich być więcej i mogłyby być ciekawiej zrealizowane.

Fabuła mogłaby być, bo w końcu to takie uniwersum. Ale specyfika kosmicznych marines, ich zbroje i broń podpowiadają scenariusz bardziej dynamiczny, a tak mamy w miarę poprawnie wykonaną animację, przy której namęczyło się wielu ludzi, ale jednak czegoś zabrakło.

Przykładem może być pustynna walka Ultramarines z siłami Chaosu -w ogóle nie czuć tego co się tam dzieje. A na dodatek nie wiadomo jakie zasady rządzą kulami i zbrojami. Nie czuć realizmu. Martwi padają losowo, jedna kula się odbija od zbroi a druga już nie koniecznie itp.

Do tego uważam, że sceny i ujęcia są całkowicie nie przemyślane.

Temat faktycznie twórczy, ale w tym przypadku potencjał nie został wykorzystany w 100%.
Może ich następna produkcja będzie bardziej dopracowana, a może też ktoś inny to poprawi.

Strona filmu

http://www.dailymotion.com/embed/video/xf4o11
Ultramarines – zwiastun przez HatakTRAILERS

Krótka rada #1: Poznajemy grę przed zakupem

W cyklu wpisów “Krótka rada” będę przedstawiał przydatne porady dla początkujących użytkowników komputerów i internetu. Mimo upowszechniania się nowoczesnych rozwiązań technologicznych nadal przecież są ludzie, którzy to wszystko dopiero poznają.

Jednym z blogerów technologicznych rozumiejących ważną rolę dzielenia się wiedzą jest Paweł Wimmer, który także udziela się na innych polach jak na przykład nauka języka Esperanto. Drugim technologicznym bloggerem, którego blog często odwiedzam jest Jacek prowadzący bloga Web 2.0 z pozycji 50-latka.

Zachęcam do dzielenia się swoją wiedzą. Najlepsze poradniki pisze się podczas samodzielnego zgłębiania danej dziedziny. Nawet już kiedyś zachęcałem do tego.

Przejdźmy do tematu właściwego.

Kto gra w gry komputerowe ten wie, że przed zakupem danego tytułu o grze można się dowiedzieć z czasopism i stron zajmujących się ocenianiem gier.
Można też wypróbować demo gry, jeśli producent takie udostępnił.

Jednak w przypadku braku dema ciężko jest ocenić grę tylko na podstawie subiektywnych recenzji ludzi, którym płacą za ich pisanie oraz samych zdjęć.
Znakomitym sposobem na wyrobienie sobie zdania o grze jest w takim wypadku zobaczenie rozgrywki na własne oczy.
Możliwość taką dają nam dziś serwisy wideo takie jak bardzo znane YouTube, Dailymotion i podobne. Będąc na stronie głównej takiego serwisu wystarczy w jego wyszukiwarkę wpisać odpowiednie słowa kluczowe jak np. “Stronghold 3 gameplay” jeśli chcemy zobaczyć rozgrywkę z najnowszej gry z serii Twierdza. Warto znać angielski tytuł gry, ponieważ dzięki temu znajdziemy większą ilość nagrań, które pochodzić będą z całego świata.

Poniżej zamieszczam zapisy rozgrywek z gier Twierdza 3 oraz Wiedźmin 2.

Wehikuł czasu #1: Lego Western

W serii wpisów “Wehikuł czasu” będę krótko opisywał np. stare produkty jak ten poniżej, czasem jakieś programy telewizyjne, wydarzenia i różne rzeczy, które w pewien sposób kształtowały całe pokolenia i do dziś wspomina się je z nostalgią i zadumą chociażby w porównaniu ówczesnych realiów z obecnymi. Tematykę materiałów będę chciał zachować raczej w lekkim, a wręcz przyjemnym tonie. Nie chcę robić z tej serii smutnej ściany pamięci. Pamiętać smutne rzeczy też trzeba, ale świat ten jest dość smutny sam z siebie, więc czasem trzeba ten smutek czymś zrównoważyć. I temu ma też służyć ta seria wpisów.
Miłego wspominania ;)

Ech, wspomnień czar. Chyba każdy mały chłopak marzył by być napadającym na pociągi kowbojem lub żołnierzem patrolującym bezkresną dzicz. Niektórzy może marzyli jeszcze o tym by palić fajkę przed swym indiańskim namiotem (czyli tipi bądź wigwam) a wieczorem odwiedzić córkę wodza… ;)

Ale moim niespełnionym marzeniem było skompletować serię Lego Western. Najbardziej “chorowałem” na fort pośrodku pustyni… Koniec końców, wiele lat po mojej westernowej gorączce zdobyłem kilka figurek z tej serii i mimo, że nie byłem już małym chłopcem to gdy wziąłem je do ręki cieszyłem się tak jakbym nim był ;)

Do dziś uważam, że jest to jedna z najlepszych serii Lego. W ogóle stare zestawy z nieistniejącej już serii Lego System były po prostu lepsze od obecnych. Miały chyba lepsze projekty i reklamy ;)

Świat według Kiepskich. Najlepszy polski serial i kropka!

Foto: kiepscy.tivi.pl

O polskiej myśli filmowej można trochę powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest to myśl lotna i mądra (o hollywoodzkiej można powiedzieć zresztą to samo, tyle że tamci mają wprawę w efektach).

Większość produkcji to zwyczajne, brutalne, bezpardonowe obrażanie widza i jego inteligencji.

Aktorzy grają w tych śmieciach bo przecież są to zwyczajni ludzie i żyć też muszą, a życie kosztuje, więc idą i za odpowiednią opłatą godzą się na udział w tych durnotach- dawniej oznaczałoby to uszczerbek na reputacji aktorskiej, ale teraz społeczeństwo jest tak zaciemnione, że nic mu nie przeszkadza. I dzięki nim powstają produkcje takie jak “M jak miłość”, “Na wspólnej”, “Trudne sprawy”, “Dlaczego ja”, “Pierwsza miłość”, “Klan”, “Majka” i mnóstwo innych podobnych kretyństw. Niektórzy też biorą udział w takich produkcjach bo nie widzą w tym nic niestosownego(czyli cierpią na brak świadomości), lub dlatego, że po prostu są niestety ciężkimi idiotami (być może jeszcze wydobrzeją…).

Po prostu na całym świecie odbywa się brutalne ogłupianie ludzkości na masową skalę.
Ale dlaczego tak jest i co za tym stoi i jakie są tego skutki to temat na obszerną pracę naukową, wróćmy więc do tematu.

Jedyną ostoją zdrowego rozsądku w polskiej kinematografii telewizyjnej jest obecnie serial “Świat według Kiepskich“, który niestety nie jest już kontynuowany.
Używając dosadnej satyry, absurdu i znakomitego humoru serial ten porusza tematy i dylematy dotykające każdego człowieka.
Są odcinki całkiem filozoficzne, ale są też i takie, w których twórcy po prostu chcą poprawić nam nastrój i dać nam fajną rozrywkę, ciągle zachowując szacunek do widza i nie obrażając go.
I co bardzo ważne, produkcja ta pokazuje nam (trochę w krzywym zwierciadle) zwyczajny, PRAWDZIWY obraz świata, prawdziwy dom, prawdziwych, zwyczajnych ludzi w zwyczajnych ciuchach, wiodących zwyczajne i prawdziwe (czasem mniej ;)) życie!
Jest to bardzo ważne, bo serial ten nie jest tak jak inne pustą propagandą szczęścia kamuflującą rzeczywistość i pokazującą jak się ubierać, jak urządzić mieszkanie i jak żyć i myśleć(SIC!).

Kto nie widział niech zobaczy. Kto widział ten wie. Kto widział, ale się odbił, niech zobaczy jeszcze raz i pomyśli…

Obecnie można ten serial oglądać za darmo za pomocą programu ipla. Polecam też zobaczyć pracę ekipy przy produkcji tego serialu na stronie kiepscy.tivi.pl. Można też zobaczyć Kiepską wiki -chociaż jest to chyba zapomniany projekt.

BLOG PRZENIESIONY

Ze względu na ograniczenia usługi WordPress.com przeniosłem bloga do Blogger.com.

Może jeszcze tutaj kiedyś wrócę np. gdy Google wkurzy mnie jakoś swoim Bloggerem.

Nie lubię dramatycznie palić za sobą mostów, więc treść tego bloga zostanie nienaruszona. Dalej można też tutaj swobodnie komentować, chociaż bardziej zapraszam do dyskusji pod nowy adres, gdzie przeniosłem wpisy stąd.

NOWY ADRES: http://krainawyobrazni.blogspot.com

Przygotowałem też małą niespodziankę w formie sprawdzonego, rozbudowanego systemu komentarzy( wątkowanie komentarzy itp. itd.), który jest autorstwa twórców WordPressa i który to możecie zobaczyć na każdym blogu opartym o system WordPress -ot, chociażby pod tym wpisem.

System komentowania od Google niestety ma trochę braków w porównaniu z obecnym tutaj rozwiązaniem, ale dzięki darmowej usłudze Intense Debate będziecie się czuli pod nowym adresem tak jakbyście komentowali tutaj na WordPressie.

Zapraszam serdecznie wszystkich.

Pozdrawiam

Adalbertus

Animacje 3D #1: Intro gry komputerowej Dawn of War

Wpis ten jest pierwszym z serii krótkich prezentacji ciekawych, ładnych i w ogóle fajnych animacji komputerowych, które szczególnie mi się spodobały.

Często te krótkie przerywniki z gier – nawet tych mniejszych – tworzą klimat danego dzieła.
Jednak po zakończeniu rozgrywki najczęściej się o nich zapomina, a bardzo często są to małe dzieła sztuki, łączące zaawansowaną technologię renderująco-animacyjną, piękne koncepty graficzne oraz oprawę muzyczno dźwiękową.
Niejednokrotnie też te mini produkcje mogą się pochwalić kunsztownie sporządzonym scenariuszem tworzącym niezapomniany klimat…

Animacje, które będę przedstawiał, będą czasami częściami jakiejś gry, scenami z filmów lub samodzielnymi produkcjami.

Jako pierwszą chcę przedstawić animację z intra do gry komputerowej Warhammer 40.000 Dawn of War, ponieważ bardzo mi się ona kiedyś spodobała a ostatnio pisałem o tej grze.
Ładnie wykonane modele, dobra realizacja dźwięków i reżyseria.
W moim poprzednim wpisie o tablicy dźwięków napisałem, że niezbyt lubię uniwersum Warhammera 40.000, ale dzięki temu systemowi powstało wiele interesujących, małych dzieł towarzyszących, takich jak ta dopracowana pod każdym względem animacja poniżej:

Dawn of War Imperial Guardsmen Soundboard

Foto: Wikipedia

W serwisie DeviantArt znalazłem bardzo fajny bajerek. Jest to tablica dźwięków z gry komputerowej Dawn of War. Dźwięki to rozmaite odgłosy przypisane w grze do Gwardii Imperialnej. Całość waży ok 2.3 MB.
Autor tej tablicy mający na DeviantArt pseudonim Gin22 zrobił też kilka podobnych projektów, jak np. tablica Szarych Rycerzy i inne, mniejsze.

http://backend.deviantart.com/embed/view.swf
Imperial Guardsmen Soundboard by ~Gin22 on deviantART
Niezbyt przepadam za światem wykreowanym przez twórców Dawn of War. Po prostu nie spodobała mi się historia o wiecznie walczących nacjach, tysiącach(sic!) psioników oddających codziennie życie dla żyjącego inaczej “boga” Imperatora, o prymitywnych orkach latających na zmodyfikowanych kometach i jeszcze kilka innych rzeczy.

Taki mocno ironiczny, nonszalancki klimat świata Dawn of War sprawia, że dosyć szybko po prostu odbijam się od niego za każdym razem gdy najdzie mnie ochota na powrót do mojej jedynej gry z tego uniwersum czyli Dark Crusade. Najbardziej sensowną nacją wydaje mi się właśnie Gwardia Imperialna. A reszta to jakaś bajka w bajce po prostu ;)

Sama gra Dark Crusade, uwielbiana przez setki fanów też ma kilka błędów, jednak największym z nich jest chyba misja w podziemiach Nekronów, gdzie akcja dzieje się w ogromnych jaskiniach, a twórcy jakby przymknęli na to oko i pozwolili korzystać z jednostek zrzucanych z orbity ;) jak np. lądowniki Space Marines, zrzucane budowle itd. ;). Trochę mnie to odrzucało, no bo jak to wytłumaczyć? Że wszystkie te ogromnie ciężkie obiekty po prostu przebijały się przez skałę…. Eeee, nie kupuję tego. Po prostu przeoczenie, lub nie dało się tego zrobić inaczej przy tym silniku gry, a fabuła musiała toczyć się w podziemiach.

Ale oddajmy temu systemowi to co jego ;).
Ogólnie cały świat Dawn of War i jego mitologia ma służyć jedynie niczym nieskrępowanej rozwałce, a wszelkie smaczki i logiczne doszlifowanie nie są do tego niezbędne. W końcu to system bitewny przez duże B i dla dobrej zabawy wystarczy byśmy wczuli się jedynie w klimat zniszczenia na ogromną skalę. A że mi osobiście podobają się inne historie to zwyczajnie kwestia gustu.

http://backend.deviantart.com/embed/view.swf